Jedna trasa w ciągu jednego dnia
Poranny lot, popołudnie na ziemi, wieczór nad miastem
Lot o dziesiątej, obserwatorium o trzeciej, a miasto rozświetlone o dziewiątej.
8:30 rano. Przyjazd do Burbank na dziesiątą. Odprawa, ważenie, briefing.
10:00. Dwadzieścia minut nad Hollywood Sign, Griffith Observatory, Universal i Beverly Hills. Mgła morska już opadła, a powietrze jeszcze się nie zamgliło.
11:30. Universal CityWalk albo trasa Warner Bros, piętnaście minut stąd.
15:00. Przejazd pod Griffith Observatory. Zaparkuj przed czwartą. Stań na tarasie i odnajdź Sign, zbiornik, Bowl i Downtown — wszystko to widziałeś dziś rano z drugiej strony.
Zachód słońca. Zostań na niego na trawniku. Wstęp jest darmowy, jest tłoczno i to widok, od którego całe miasto wzięło swoją nazwę.
Wieczór. Jeśli jeden lot to za mało, trzydziestominutowy lot nocny za 1 181 zł startuje po zmroku i pokazuje tę samą nieckę jako siatkę świateł.